Bydgoski Marsz Pamięci Burego

30 listopada br. miała miejsce 106. rocznica narodzin Romualda Rajsa ps. Bury. W Bydgoszczy zaplanowane zostały obchody, których głównym organizatorem byli Bydgoscy Patrioci. Tradycyjnie, jak przy każdym podobnej rangi wydarzeniu, zebrały się środowiska kibicowskie i nacjonalistyczne. Już od godzin przedpołudniowych trwały przygotowania, w celu dopięcia wszystkiego na ostatni guzik i tutaj należy się pochwała dla wszystkich osób, które przyczyniły się do tego wielkiego wydarzenia, bowiem urodziny naszego Bohatera odbyły się zgodnie z założeniami, i co najważniejsze, były huczne.

O godz. 15:00 wydarzenie rozpoczęto prelekcją Michała Ostapiuka w Kościele św. Andrzeja Boboli, zaś następnie odprawiono Mszę Św. w intencji Burego. W międzyczasie Romuald Rajs, syn kpt. Romualda Rajsa, wręczył wybranym medale w dowód uznania za aktywność w utrwalaniu prawdy historycznej i pamięci dot. własnego ojca, a także propagowania etosu Żołnierzy Niezłomnych. Jeden ze srebrnych medali miał zaszczyt odebrać sam Kierownik Główny Obozu Narodowo-Radykalnego, obecny tego dnia na obchodach w Bydgoszczy.

O godz. 17:00 wyruszył przemarsz ulicami centrum miasta, w tle muzyki patriotycznej, przy okrzykach wznoszonych na cześć Burego i poległych bohaterów. Nie obyło się bez skandowania haseł antykomunistyczych, co nie powinno nikogo dziwić, gdyż to właśnie z sowiecką zarazą walczył (walka wciąż trwa – tym razem z odkłamywaniem historii) nasz bohater – Bury.

Jednak żadne wydarzenie związane z oddaniem cześci polskim bohaterom nie może się obyć bez zaznaczenia swojej obecności przez krewnych komunistycznych zbrodniarzy. Niedaleko redakcji Gówna Wyborczego (oczywiście nie ma mowy o żadnym przypadku) zebrało się kilku pajacyków. Były to osoby w podeszłym wieku plus jedna młoda dziewczyna, zapewne wnuczka, której dziadkowie namącili trochę w głowie. Niby byli grzeczni, bo jacyś tacy małomówni, ale za to pochwalili się prowokacyjnymi hasłami. Ciężko jest zrozumieć jakikolwiek sens tego przedstawienia. Z ich oczu udało się wyczytać jedynie nienawiść. To na tyle, jeśli chodzi o potomków UB-ecji. I tak domaszerowaliśmy na skwer Leszka Białego, na którym czekał na zgromadzonych ciepły posiłek. To był długi dzień, ale było warto wziąć udział w wydarzeniu.

Trudno przypuszczać, aby wśród uczestników obchodów znalazł się ktoś, komu przeszkadzała zimowa aura. Nasze serca płonęły, tak jak i płonęły pochodnie w rękach maszerujących.
BURY – NASZ BOHATER!!!

Chwała Wielkiej Polsce!!!

---

Podobają Ci się nasze inicjatywy? Wesprzyj nas

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij