Brygada Dolnośląska, Małopolska, ONR Podhale: Rajd im. “Ognia”

List Ognia do Bolesława Bieruta, 14 XI 1946

Oddział Partyzancki Błyskawica walczy o Wolną, Niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę. Walczyć będziemy tak o granice wschodnie, jak i zachodnie. Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne polityki państwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę ,musi zostać zniszczony.

Wczesnym rankiem 7 marca br. Gospodarze Rajdu, czyli ONR Podhale wraz z uczestnikami, Brygadą Małopolską, Brygadą Dolnośląską, zespołem Irydion oraz Gośćmi, udali się czarnym szlakiem z Łopusznej na Kiczorę. Pierwszym przystankiem było Schronisko pod Turbaczem w Gorcach. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się pod pomnik Józefa Kurasia Ognia, oddając Jemu cześć, wspólną modlitwą oraz odczytaniem przez Kol. Kamila wspomnień ostatnich dni Ognia”. Prezes ONR Podhale, Maciej Trebunia podziękował zgromadzonym za uczestnictwo, opowiadając również jakie skrajne emocje do dziś dnia budzi postać Ognia, ponieważ do dziś w tych samych podhalańskich wsiach, w których działał Ogień żyją ludzie, którzy są potomkami partyzantów, ale i tych, którzy współpracowali z władzami. Sama postać Ognia była często obiektem propagandy sowieckiej. Do końca PRL dodrukowywano w dziesiątkach tysięcy nakładu rzekomego „dziennik Ognia”, w całości wymyślonego i napisanego przez komunistycznego aparatczyka Władysława Machejka. Dla nas Ogień bezsprzecznie jest legendą podhalańskiej partyzantki, żołnierzem Konfederacji Tatrzańskiej i bezkompromisowym bohaterem w walce z komunizmem. On i jego podkomendni poświęcili wygodę i życie, przedzierając się przez nieprzewidywalne warunki pogodowe w górach i w podhalańskich wsiach.

Popołudniem dotarliśmy wszyscy do schroniska Stare Wierchy, a wieczorem ONR Podhale ugościło nas w postaci wspólnego ogniska, śpiewów i posiłku. W Rajdzie poświęconym pamięci Ognia pokonaliśmy wspólnie ok 20 km.

Józef Kuraś Ogień zginął 22 lutego 1947 roku. Według relacji świadków, osaczony przez Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Ostrowsku usiłował popełnić samobójstwo. Zmarł dzień później w szpitalu w Nowym Targu. Miejsce jego pochówku dotychczas nie zostało odnalezione. Gdyby budowany przez komunistów czarny obraz Ognia był prawdziwy, gdyby rzeczywiście wtedy był znienawidzony przez ogół ludności, UB nie bałoby się pochować go na Podhalu. Tymczasem w dokumentach jest mowa wprost: jego zwłok nie można tam pogrzebać, bo grób stanie się miejscem kultu i będzie utrwalał legendę. Dlatego zwłoki od razu wywieziono do Krakowa do siedziby WUBP i ślad po nich zaginął.

Ciekawostka:
W czerwcu 1943 r. Niemcy wymordowali rodzinę Józefa Kurasia i spalili jego dom. Od tego momentu Kuraś nosił pseudonim konspiracyjny „Ogień”.

Cześć Jego pamięci!

---

Podobają Ci się nasze inicjatywy? Wesprzyj nas

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij