Artykuł: Rachunek sumienia nacjonalisty

Co to znaczy być nacjonalistą? Nie według deklaracji ideowych, książek czy innych materiałów szkoleniowych. Nie przez wzgląd na reguły, definicje i przetarte szlaki. Większość z nas ma opanowane zagadnienia w teorii, ale zadajmy sobie pytanie co z tego wynika dla nas. Nie dla kogoś, nie dla tej czy innej organizacji, tylko dla mnie. Tak jak tu teraz jestem i czytam ten artykuł.

Być nacjonalistą to nie znaczy ubierać się w takie bądź inne „patriotyczne czy „kumate” ubrania. Nie jest to również pojawianie się wyłącznie na szumnych wydarzeniach, marszach czy innych rocznicach. Nie jest to nawet „wojowanie w Internecie” z myślą o obronie czy krzewieniu idei. Nacjonalistą jest się po prostu. Codziennie. W szarej i żmudnej rzeczywistości. Te wszystkie wydarzenia, na których można się pokazać z flagą i całość działań zewnętrznych, to jest jedynie zwieńczenie tego, co każdy z nas powinien robić na co dzień.

Zadajmy sobie więc pytanie, co jako nacjonalista robię dla mojego otoczenia? Jaki mam stosunek do Pana Boga i wartości cywilizacji chrześcijańskiej? Jak wykonuję swoje obowiązki stanu? Czy dbam o swoje zdrowie i sprawność fizyczną? Czy staram się być dobrym dla rodziny i przyjaciół? Czy zwracam uwagę, aby ludzie z zewnątrz widzieli, że to co głoszę na ustach przekładam również na czyn? Czy obowiązki osobiste nie stanowią dla mnie wymówki, by całkowicie rezygnować z działalności?

Te i wiele innych pytań powinien zadać sobie każdy z nas. Bardzo często zapominamy o tym, że ludzie nierzadko budują sobie opinię na temat danego zjawiska na podstawie osób, które je reprezentują czy się z nim publicznie utożsamiają. Nie da się tego rozdzielić w opinii publicznej. Nacjonalista to nie jest człowiek, który silny jest tylko w grupie. Każdy z nas według swoich możliwości i dostępnych środków musi starać się, aby każdego dnia stawać się lepszym. Niech ludzie widzą, że nacjonalista to jest człowiek czynu, osoba godna zaufania, która pracuje nad sobą I nie żyje sama dla siebie. Nie chodzi mi tu absolutnie o jakiś głupkowaty „coaching”. To nie jest jakieś dążenie do samospełnienia. To apel, by każdy z nas kładąc się wieczorem spać zadał sobie pytanie, co dobrego dziś zrobiłem? Czy starałem się dobrze wykorzystać dany mi dziś przez Pana Boga czas? Jest to szczególnie ważne w czasach, gdy środowisko nacjonalistyczne nie jest ruchem masowym. To od Ciebie, ode mnie, od nas zależy czy Polacy będą widzieć w nacjonalizmie subkulturę i formę jakiejś zabawy, czy dostrzegą w naszych ideałach drogę, która faktycznie dąży do walki o kondycję narodu, rodziny, państwa i każdego z nas. Należy sobie uświadomić, że żadne nasze słowa czy czyny nie są bez znaczenia.

Bardzo negatywnym zjawiskiem, które można dostrzec u niejednego z nas jest bierność i zrezygnowanie. Jestem w strukturach, ale za wiele z tego nie wynika. Zagoniony prawie, że przysłowiowym batem zrobię to co mi tam ktoś nakaże, ale nic poza tym. Zero pomysłów, zero inicjatywy, zero poświęcenia. To, w takim razie, zadaj sobie pytanie, po co ja właściwie dalej działam? Każdy z nas jest dobry w czymś innym, do czegoś innego ma zdolności czy umiejętności. Korzystajmy z nich. Nikt za nas nic nie zrobi, a już na pewno nie przy obecnej liczebności naszego środowiska. Działalność na co dzień to nie są rzeczy wielkie. Pozornie. Osoby, które potrafią działać organizacyjnie niech nie czekają, aż jedna czy druga inicjatywa spadnie im z góry. Wyjścia na lokalne wolontariaty, sprzątanie lasów, rozdawanie ulotek, rozklejanie plakatów, rozmowy z ludźmi na temat ich społecznych problemów i wiele innych rzeczy, które nie przynoszą wielkiego szumu i splendoru w mediach, ale to właśnie na tym opiera się szara codzienność nacjonalisty. Szeroko pojęta działalność dla narodu. Nawet jeśli nierzadko ów naród nas nie rozumie, czy wręcz jest do nas wrogo nastawiony. Demoliberalizm niestety zbiera straszne żniwo. Nie pozwólmy by pozorna wygoda i bezpieczeństwo zabiły i nas. Nikt nikomu nie mówił, że działalność będzie czymś lekkim i przyjemnym, ale to właśnie na tej szarudze poświęcenia i dbałości o codzienność są wyryte nasze ideały „życie i śmierć dla narodu”. Zwracając się do Najwyższego słowami modlitwy Narodowych Sił Zbrojnych, zadbajmy o to, abyśmy wzięli się do pracy: „Panie Boże Wszechmogący, daj nam siłę i moc wytrwania w walce o Polskę, której poświęcamy nasze życie”.

Rajmund Pietrasik

---

Podobają Ci się nasze inicjatywy? Wesprzyj nas

Udostępnij Tweet Udostępnij Wyślij